recenzja

Oblężenie i nawałnica (Leigh Bardugo)

Żywiłam nadzieję na lepszą część drugą i ją otrzymałam.


Alina staje się o wiele silniejsza, bardziej władcza i zaradna, mimo, że jej historia naznaczona jest bolesnym tragizmem. Jej siła staje się zawadą a jej metamorfoza – boleśnie zabiera jej coraz więcej z jej człowieczeństwa.


Polubiłam Alinę w tym tomie, rozumiem ją bardziej. Już nie jest narzekającą nastolatką, która znazła się wród potężniejszych od siebie i gubi się wśród intryg i knowań. Teraz jest tym, czym zawsze tak naprawdę była – rozdartą pomiędzy dwoma światami posiadaczką mocy, która może tak zniszczyć jak i ocalić świat.


Wkurza mnie jedna postać i nie jest to bynajmniej Zmrocz. Mal doprowadza mnie do szewskiej pasji. Istnieje w tym tomie by grać mi na nerwach. Różniste fochy, odymania i małe zemsty. Oburzanie się i jeszcze raz foch. Mal także istnieje po to, by można było czym zagrozić Alinie. To potrzebna postać, jednakże. Żeby można było kogoś nie lubić – i żeby nie był to ten zły.


Warsztat pisarski autorki robi wielki skok naprzód. Opisy są głębsze, bardziej naładowane emocjami, a finał jest naprawdę porywający. Po prostu czuć tę moc, promieniującą ze stronic.


Ta część jest bardziej skoncentrowana na uczuciach i celach głównych bohaterów, tych nowych jak i starych. Bardzo mi się to podoba, lubię, kiedy mogę poznać postacie dogłębnie, czego nie miałam możliwości zrobić w tomie pierwszym. Widać, że Leigh uczyła się podczas pisania i rozwijała. Jestem teraz pewna, że część trzecia będzie tak asmo dobra, jeśli nie bardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *