• recenzja

    Piekło Pocztowe (Terry Pratchett)

    Poczta może być fascynująca? A jakże!

    Bardzo często przechodzimy obok naszego miejscowego Urzędu Pocztowego. Zapewne wydaje nam się, że praca w nim jest nudna i nieciekawa. I zapewne mamy rację. Jednak co by było, gdybyśmy przenieśli się do Ankh-Morpork, do tamtejszego, podniszczonego trochę, Urzędu Poczty i przypatrzyli się trochę temu, jak odradza się na nowo, jak roztacza wokół czar minionych chwil i jak staje się jednym z najważniejszych budynków w mieście. Brzmi interesująco? Z pewnością różni się od naszej miejscowej Poczty. Tutaj Poczmistrzem jest były oszust, pracownikami golemy i staruszkowie o dziwnych przyzwyczajeniach, a nad wszystkimi, także nad budynkiem, wisi widmo klęski.

    Anioły przychodzą, gdy są naprawdę potrzebne

    Ale po kolei. Albert Spangler ma zostać powieszony. Nie byłoby nic w tym dziwnego, w końcu w Ankh wielu rzezimieszków jest wieszanych, bo kółka muszą się kręcić, a tryby zazębiać, jednak co do tego przestępcy Lord Havelock Vetinari ma specjalne plany. Albert Spangler, a tak naprawdę Moist von Lipwig (oszust ten ma bowiem mnóstwo imion i nazwisk, na każdy dzień tygodnia), ma postawić na nogi Urząd Pocztowy Ankh-Morpork, który jest obecnie jedynie marnym cieniem tego, czym był kiedyś. Moist jest sprytny niczym lis, a znając jego kartotekę, Vetinari słusznie przypuszcza, że może mu się udać ożywić przesył listów i podkopać monopol na komunikację będący w ręku podstępnego Reachera Gilta, właściciela sieci sekarów (odpowiedników telegrafów). Moist ma przeciw sobie wiele sił, w tym także samą pocztę, ale dla chcącego nic trudnego, Moist bowiem ma pokłady inteligencji i zdolności interpersonalnych, o które nikt by go nie podejrzewał. On naprawdę może przywrócić Urząd do życia. A także wynaleźć znaczki, poznać miłość swego życia i zagrać na nosie wielkim tego świata.

    Moist? Cóż to za imię?

    „Piekło Pocztowe” to Pratchett w najlepszej formie. Mamy tu nową postać, którą autor wprowadza z prawdziwą brawurą – Moist von Lipwig, człowiek, którego nie można nie lubić, odbywa drogę od zera do bohatera. Moist jest miły i sprytny i nawet jeśli wiemy o jego grzeszkach, w dalszym ciągu czujemy do niego sympatię. Podobnie jest z pozostałymi postaciami – poczciarze z Urzędu, sympatyczni staruszkowie z bardzo specyficznym podejściem do świata oraz młody Stanley z pasją do szpilek, a także duża rola niezastąpionego Lorda Vetinariego (który co prawda nową postacią nie jest, ale za to na pewno jedną z najbardziej lubianych).

    Pratchett w najlepszej formie

    Styl Pratchetta jest mieszanką błyskotliwych stwierdzeń, zabawnych wtrętów i ciekawej akcji pomieszanej z pewną życiową filozofią, którą trudno przeoczyć. Pratchett wręcz krzyczy – dla chcącego nic trudnego! Chciej to miej! Naucz się biegać zanim zaczniesz chodzić! Bardzo motywująca i dająca nadzieję pozycja książkowa, zaprawdę. Zresztą czy Pratchett może zawieść? Daje nam bardzo realistyczną wersję podnoszenia się jak feniks z popiołów, a my chcemy więcej.

    Polecam, o tak!

    I mamy, przecież jeszcze „Świat Finansjery”. Polecam „Piekło Pocztowe” każdemu, nawet tym, którzy nie są fanami Pratchetta – mogą być bardzo zaskoczeni.